Ludzie, weterynarz to nie jest komik, kabareciarz, ani też płatny morderca. Nie musi zabawiać właścicieli zwierząt, sypać żartami ani pozbywać się niepotrzebnych "pupili". Lekarz weterynarii jest od tego, aby pomagać zwierzętom i ten lekarz robi to naprawdę dobrze. Jest konkretny i doświadczony. Potrafi postawić odpowiednią diagnozę bez kosztownych badań. Jeśli naprawdę kochasz swoje zwierze, to szczerze polecam.
Ja mam prośbę do pana doktora aby zmienił nieco swoje nastawienie do klientów.Wilcze i znudzone spojrzenie,którym wita od progu oraz specyficzne cmentarne poczucie humoru,że nie wspomnę o odzywkach rodem spod budki z piwem to chyba nie są cechy wykształconego człowieka.I ta bezduszność a wręcz agresja w obliczu cierpienia zwierzęcia a tym samym właściciela.Bo chyba nikt nie decyduje się na uspanie ukochanego pupila dla przyjemności jak to się panu doktorowi wydaje!!PRZYDAŁOBY SIĘ TROCHĘ WYCZUCIA I TAKTU!Ja zmieniłam lekarza i wiem jedno-DOBRZE ZROBIŁAM!!!
tak czytam te opinie i sama nie wiem co mam myśleć. Chyba wiele zależy od opiekuna zwierzaka i podejścia. Ja mam roczną kotkę i miesięcznego kociaka. i Przyznaje jestem przewrażliwiona na ich punkcie, a mimo to pan Wojciech jest naszym weterynarzem. do tego Pana zawsze jeździli moi rodzice ze swoimi psiakami i zawsze byli zadowoleni. Wiec i ja pojechałam na pierwsza wizytę z kotką. Przyznaje miejsce nie robi dobrego wrażenia na pierwszy rzut oka, nie ma białej poczekalni z kanapą, ani sekretarka nie podaje pacjentom kawy w porcelanowej filiżance, pan weterynarz nie jest typem showmana, jest dość oszczędny w dyskusji. Ale konkretny i ma bardzo zdrowe podejście. Wyleczył nam uszka ze świerzbowca, później zrobił sterylizację. Wszystko ok. Nie każe szczepić na nie wiadomo co jeśli kot przebywa tylko i wyłącznie w domku, nie faszeruje zbytecznie preparatami. Ceny ma bardzo przystępne, jeśli nawet nie konkurencyjne. A ludzie przychodzą do niego non stop co chyba jest dobrym świadectwem. Jeszcze chyba się nie zdarzyło żebyśmy byli jedyni w lecznicy.
Pan "doktor" wszystkie choroby zwierzęce tłumaczy chorą wątrobą, oczywiście nie wykonując badań krwi. Lekarze poprawiającym po nim jego diagnozy i szkody są w szoku...
Jeżeli komuś nie podobają się warunki w lecznicy może korzystać z usług innych. Doktor jest dobrym fachowcem, nie jest naciągaczem, jak ma to miejsce w innych lecznicach. Łatwo jest zrobić badanie krwi zwierzęciu, wziąć 100 zł, odczytać wyniki i udać, że jest się lekarzem weterynarii. Tylko nie wszystkich opiekunów zwierząt stać jest na takie badania. Jeśli naprawdę potrzebne jest badanie krwi lub inne w tej lecznicy są wykonywane, ale tylko jeśli trzeba. Na tyle doktor jest dobrym lekarzem, że może obyć się bez niepotrzebnych badań.
Ola on leczy zwierzęta ze schronisk ale nie za darmo - i jak myślisz dlaczego mówi się o nim w branży doktor śmierć??? wiesz ile zwierząt przez jego niewiedzę i lenistwo odeszło???
oooo widzę ze pseudolekarz zaczal sobie pozytywne opinie wpisywac - lysiejacy zakompleksiony czlowieczku to zupelnie na nic i nawet twoje znajomosci ci nie pomoga - odpowiesz za cierpienie zwierzakow tak jak i twoj kolega klamczynski
chodzę do tego lekarza, bo jest miły i jak na razie nic złego nie zrobił mojemu psu . przeprowadził zabieg sterylizacji i zrobil to bardzo dobrze.a sala jak i cały gabinet po prostu wymaga remontu.stare meble nie świadczą o syfie...uszy też wyleczył profesjonalnie.a przede wszystkim ma dobry sprzęt rtg i inne.przywożą mu zwierzęta ze schronisk do leczenia.a w piękniutkim gabiniecie na ogrodowej omało nie wykończyli suczki znajomej za ciężkie pieniądze
jakie chamstwo? nie wierzę że lekarz raz jest przesympatyczny a raz chamski...jak ja chodzę to jest miły. mam dwoje dzieci i chciałabym żeby pediatrzy mieli takie podejście do dzieci jak ten doktor do zwierząt.
jak widzę, że ten gabinet jest w portalu najlepszy lekarz to coś mnie trafia - syf i chamstwo tak można tylko określić to co się tam dzieje - i może jeszcze oszustwo bo ta pani, która tam pracuje nie jest lekarzem a jedynie technikiem weterynarii - radzę omijać ten gabinet
Zadziwia mnie pomysłowość ludzi i wymyślanie niestworzonych rzeczy, ponieważ pani tam pracująca nigdy nie podaje się za lekarza weterynarii!!! Technik weterynaryjny zawsze może zrobić zastrzyk, zmienić opatrunek itp.
Z takim chamstwem jakie prezentuje ,,pan doktor,, dawno się nie spotkałam!!!Bezczelny i arogancki...!!Sugerował,że jesteśmy mordercami choć w sposób humanitarny chcieliśmy uśpić sparaliżowane i kilka dni cierpiące zwierze.Radzę omijać ten ,,gabinet,, szerokim łukiem!
Pan doktor bardzo dobrze zrobił, że nie chciał uśmiercić zwierzaka, zawsze leczy się do końca. A paraliż nie kwalifikuje się do uśpienia. Osobiście znam psiaki, które mając paraliż wychodziły z tego. Moim zdaniem jest to jedyny lekarz w okolicy, który nie usypia pochopnie zwierząt. Może po prostu właścicielom szkoda było pieniędzy na dalsze leczenie?
Takiego syfu to jeszcze nie widziałem - gabinet nie spełnia wymogów - radzę zajrzeć jak wyglada sala operacyjna - wszystko aż lepi się od brudu - a jeszcze jedno ta pani, która tam przyjmuje to jedynie technik weterynarii a podaje się za lekarzal
ta pani nigdy nie podaje się za lekarza,ona jest na zasadzie pielęgniarki. zawsze mówi -jak czegoś nie może zrobić, że musi to zrobić pan doktor. ona może zrobić zastrzyk,podać krople itp.A jak komuś nie podobają się stare meble to może sprezentować nowe sądzę że się przydadzą! gdyby miał wygórowane ceny to gabinecik już dawno byłby nowiutki.